Wśród osób, które otrzymają odznakę “Za Zasługi dla Województwa Opolskiego” jest były poseł SLD Jerzy Szteliga. Kłopot w tym, że ma zarzuty w aferze związanej z ubezpieczaniem Elektrowni Opole.
Szteliga o wyróżnieniu dowiedział się od nas. – Jestem wzruszony – mówi. – Jeśli naprawdę jestem na tej liście, to znaczy, że ludzie nie wierzę, że wziąłem dla siebie jakiekolwiek pieniądze.
Czy pomysłodawcy uhonorowania Szteligi mieli na celu jego rehabilitację? Chyba jednak nie. Komitet Honorowy organizujący obchody 10-lecia obrony regionu uznał, że skoro nie ma na koncie wyroku, odznaka mu się należy. Nie dostanie jej za to Aleksandra Jakubowska, skazana za… potrącenie rowerzysty po pijaku.
- Lepiej by było, gdyby nie miał żadnych zarzutów – komentuje socjolog Danuta Berlińska, która też otrzyma odznakę. – Ale kogo mieliśmy wyróżnić z lewicy, skoro niemal wszyscy wtedy najaktywniejsi mają wyroki?
Radni Sejmiku Wojewódzkiego otrzymali wczoraj listę osób, które mają otrzymać odznakę honorową “Za Zasługi dla Województwa Opolskiego”. To część hucznych obchodów 10-lecia obrony samodzielności województwa opolskiego. Komitet Honorowy przygotowujący obchody wytypował ponad sto osób, które w 1998 roku zaangażowały się w obronę regionu.
Są wśród nich ówcześni parlamentarzyści, ale nie wszyscy. Poseł AWS Jan Piątkowski nie trafił na listę, bo – czego Opolanie mu nie zapomnieli – był wtedy za likwidacją samodzielnego Śląska Opolskiego. Nie ma też posłanki SLD Aleksandry Jakubowskiej, choć to ona była autorką hasła “Nie ma ojczyzny bez Opolszczyzny” i naprawdę sporo zrobiła na rzecz ocalenia regionu. Została skreślona z powodu swoich kłopotów z prawem. Odznakę otrzyma za to były poseł SLD Jerzy Szteliga, choć – podobnie jak Jakubowska – ma zarzuty w związku z aferą przy ubezpieczaniu mienia Elektrowni Opole.
Marszałek Józef Sebesta, członek Komitetu, nie chce wdawać się w szczegółowe dywagacje. Tłumaczy tylko, że casus Szteligi był długo omawiany i ostatecznie Komitet postanowił docenić jego zasługi.
- Jeśli uczestnicy tamtych zdarzeń mówią, że stał w pierwszym szeregu, to nie mam powodu, by to kwestionować – mówi nam Sebesta. – Generalnie przyjęliśmy zasadę, że jeśli w ciągu tych 10 lat zasłużony wtedy człowiek nie dostał sądowego wyroku, to nie ma przeciwwskazań. Na tej liście można by znaleźć kilka osób, które mają jakieś problemy z prawem.
Temat budził kontrowersje już wcześniej. Opolski radny SLD Andrzej Namysło apelował o uhonorowanie zasług lewicy i przypominał o dokonaniach Jakubowskiej i Szteligi. Mówił też o tym, że sytuacja procesowa Szteligi wcale nie jest gorsza od sytuacji równie zasłużonego w 1998 roku Ryszarda Zembaczyńskiego, który jest przecież oskarżony o umyślne udzielenie złego kredytu i narażenie Banku Ochrony Środowiska na stratę wielkiej wartości. Jego proces ciągnął się w Bielsku przez cztery lata i w najbliższym czasie ma zostać wznowiony.
Tymczasem proces Szteligi nawet się nie zaczął. Przypomnijmy: prokuratura zarzuca mu, że wykorzystując publiczną funkcję przyjął bezprawnie darowiznę w wysokości 90 tysięcy złotych od ubezpieczyciela Elektrowni Opole na rzecz założonego przez siebie stowarzyszenia. Według prokuratury, wpisuje się to w korupcyjne praktyki przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole. W tej samej aferze postawiono zarzuty Aleksandrze Jakubowskiej. Czemu więc Szteliga dostanie odznakę a ona nie? – Bo ciąży na niej wyrok – ucina marszałek Sebesta. – No i ma kilka spraw prokuratorskich w toku.
Co ciekawe, w grę wchodzi wyrok za to, że potrąciła rowerzystę prowadząc samochód po spożyciu alkoholu. Niby drobnostka, ale – zdaniem Komitetu – wystarczająca, by utrącić jej kandydaturę.
Sam Szteliga, którego śledztwo odsunęło na margines życia publicznego (odszedł z polityki, nie może też pracować na uczelni, bo ma zarzuty), bardzo się ucieszył, że dostanie odznakę. – Jestem dumny, wzruszony i zaszczycony – mówi. – To znaczy, że regionem rządzą ludzie, którzy rozumieją, czym jest zasada domniemania niewinności wpisana do konstytucji RP, przy tworzeniu której pracowałem.
Szteliga przypomina, że zawiadomił prokuraturę, iż skoro ściga jego stowarzyszenie, to powinna też ścigać fundację Zbigniewa Religi, która pozyskiwała środki w podobny sposób. – Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa – mówi . – Ale ja nie odpuszczę.
Autor artykułu: Marek Świercz