Archive for June, 2008

ZHP pod nową komendą

Wednesday, June 4th, 2008

Opolska Chorągiew Związku Harcerstwa Polskiego ma nową komendantkę – została nią harcmistrz Irena Bryła, oddelegowana do Opola z Krakowa.

Dla opolskich skautów to dobra wiadomość. Jeszcze niedawno na poważnie zastanawiano się nad rozwiązaniem zadłużonej po uszy chorągwi i przyporządkowaniem harcerzy z Opolszczyzny strukturom z ościennych regionów.

Przypomnijmy: ZHP na Opolszczyźnie popadła w długi, bo dotacje dla ZHP były coraz mniejsze a chorągiew nie redukowała zatrudnienia. Pieniądze zostały przejedzone przez druhów na etatach. Chorągiew musi oddać zaległe składki ZUS-owi a także dotację, którą w 2001 roku wzięła z opolskiego kuratorium oświaty (65 tysięcy, ale z odsetkami już prawie 200 tysięcy zł) i wydała niezgodnie z przeznaczeniem.

Autor artykułu: MAR

Kamień Śląski: Realna szansa na dobry hotel

Wednesday, June 4th, 2008

- Firma potwierdziła, że jest zainteresowana zakupem terenu obok lotniska – powiedział nam Krzysztof Długosz, zastępca wójta Gogolina.

Mowa o światowej sieci hoteli, która chce zainwestować wiele milionów euro obok powstającego lotniska w Kamieniu Śląskim. Firma chce tam postawić luksusowy hotel.

Do tej pory sprawa wisiała na włosku, gdyż warunkiem, od którego hotelarska sieć uzależniała swoją inwestycję było powstanie lotniska. Kompromis, który zarząd województwa zawarł z biznesmenem Józefem Pilchem, rozwiewa mgłę wątpliwości. Firma (nieoficjalnie mówi się, że to sieć Hilton) chce wyłożyć na zakup działki milion złotych. Transakcja, po załatwieniu formalności związanych m.in. ze zmianą planu zagospodarowania przestrzennego, może dojść do skutku pod koniec roku.

Autor artykułu: MAN

Radni z opozycji uprawiają poppolitykę

Wednesday, June 4th, 2008

Patryk Jaki nie jest już jedynym opolskim politykiem prowadzącym blog nastawiony na zwalczanie przeciwników. Dołączył do niego radny Sławomir Brzeziński, kolega z klubu Stop Korupcji w Radzie Miasta. Za to Jaki się rozwija – zadebiutował wczoraj na popularnym portalu www.youtube.com gdzie można obejrzeć jego zjadliwe wystąpienie na sesji Rady Miasta Opola i aż trzy klipy o tym, jak to 20-letni radny “niszczy przewodniczącego klubu PO” na antenie Miejskiej Telewizji Opole. Jaki informuje o nich na swoim blogu pod hasłem “Znalezione w sieci”, choć wszystko wskazuje na to, że niczego “nie znalazł”, bo sam filmiki na popularną “tubę” wrzucił.

Pierwszym opolskim blogerem był co prawda radny Tomasz Kwiatek, ale mało kto o tym pamięta, bo ostatni wpis zamieścił jesienią 2007 roku. Dziś najbardziej aktywnym e-politykiem jest w Opolu Jaki, który przy każdej okazji i bez pardonu atakuje w sieci prezydenta Ryszarda Zembaczyńskiego.

Brzozowski idealnie wpisuje się w konwencję wypracowaną przez swojego młodszego kolegę. W ciągu kilku dni zamieścił na blogu tekst o Kaziku Staszewskim krytykującym Tuska, słaby dowcip na temat premiera z PO i kilka wpisów wymierzonych w prezydenta Opola i jego pomysły. Jeden z nich wylicza “kłamstwa Zembaczyńskiego”. Mają one dotyczyć, między innymi, modernizacji amfiteatru oraz planów budowy ogrzewanej nawierzchni na stadionie Odry Opole.

- Ten ostatni przykład doskonale ilustruje strategię ataków przez półprawdy i przemilczenia – komentuje rzecznik prezydenta Opola Mirosław Pietrucha. – Radny Brzeziński nie pisze, że budowa takiej nawierzchni została zablokowana, bo radni opozycji – w tym on osobiście – byli przeciwni wydaniu dodatkowych kilkuset tysięcy złotych, bez których nie można było wtedy podpisać umowy z wykonawcą. Lansowali wtedy teorię, że nie warto remontować starego stadionu, tylko wybudować nowy. W rezultacie nie udało się zrobić nic.

Pietrucha dodaje, że prezydent Opola nie zamierza się spotykać z atakującymi go radnymi w sądzie, bo traktuje ich internetową aktywność jako “żenującą, ale jednak debatę publiczną”.

- Przymierzamy się do przebudowania strony internetowej naszego samorządu. Będzie tam też miejsca na blog. Może prezydenta, a może – szerzej – całego opolskiego ratusza – zapowiada Pietrucha. – To tam będziemy polemizowali z opiniami zamieszczanymi w sieci przez radnych opozycji.

Autor artykułu: Marek Świercz

Kędzierzyn-Koźle: Przyczyną pożaru był znicz pozostawiony na korytarzu

Tuesday, June 3rd, 2008

W nocy z soboty na niedzielę doszło do pożaru w budynku socjalnym przy ul. Łąkowej 4 w Brzeźcach w gminie Bierawa. W wyniku zaczadzenia sześć osób znalazło się w szpitalu. Czworo dzieci jest już domu, natomiast dwóch dorosłych przebywa jeszcze na obserwacji. Jeden z nich jest w poważnym stanie. Do prawdziwej tragedii nie doszło tylko dzięki przytomności umysłu sąsiada, który wyprowadził ludzi z płonącego budynku.

Około godziny pierwszej nad ranem lokatorów mieszkających na piętrze kamienicy zaalarmowały rozpaczliwe krzyki kobiety wzywającej pomocy. Palił się korytarz budynku, więc droga ucieczki została odcięta. – Usmażylibyśmy się żywcem, gdyby nie sąsiad, który przybiegł z drabiną – opowiadała nocne wrażenia jedna z lokatorek.

Gdy przyjechała straż pożarna, gęsty, duszący dym i płomienie wypełniały już pomieszczenia bloku. Mieszkańcy zostali chwilę wcześniej wyprowadzeni na zewnątrz przez Gabriela Glombika.

- Patrol policji przyjechał po mnie około godziny drugiej w nocy, a o piątej strażacy dogaszali tlące się resztki. Teraz czekamy na kosztorysy i ruszamy z remontami – zapowiada Ryszard Gołębowski, wójt gminy Bierawa.

Budynek socjalny jest własnością samorządu. Przed pożarem zamieszkiwało go pięć rodzin. Jedna z nich będzie musiała do czasu remontu mieszkać u znajomych. Na remont czekają także całkowicie spalony korytarz na piętrze, dach budynku oraz jedno z mieszkań. Do wymiany jest instalacja elektryczna i z tego powodu ocalałe na piętrze mieszkanie nie ma prądu.

- Na szczęście wytrzymały drzwi i trzeba będzie tylko odmalować zadymione ściany – mówi Lucyna Kafarowska.

Pożar wybuchł prawdopodobnie wskutek nieuwagi któregoś z lokatorów. Korytarz jest miejscem spotkań mieszkańców. Na ustawionych fotelach i kanapach często przesiadywali do późnej nocy. A ponieważ na korytarzu nie było prądu, za źródło światła służył im znicz. Feralnej nocy najwyraźniej zapomniano go zgasić.

Autor artykułu: Grażyna Kosubek

Namysłów: Rozboje dzień po dniu

Tuesday, June 3rd, 2008

Policjanci zatrzymali groźnych rozbójników, którzy dzień po dniu napadali na bezbronnych ludzi. Bili ich, a następnie okradali z wartościowych rzeczy.

28 maja, po północy, 42-letni Krzysztof G. pobił, a następnie okradł z telefonu komórkowego 38-latka. Następnego dnia, Krzysztof G. razem z 43-letnim Ryszardem K. napadli na 43-latka. Pobili go i okradli z telefonu komórkowego, okularów słonecznych, dokumentów oraz łańcuszka.

- Namysłowscy policjanci dzięki telefonicznemu powiadomieniu o rozboju, ustalili drogę ucieczki jednego ze sprawców i zatrzymali Krzysztofa G. – informuje Maciej Milewski, rzecznik opolskiej policji.

Później policjanci zatrzymali Ryszarda K. Mężczyzna ukrywał się i był już przygotowany do wyjazdu z kraju.

Obaj usłyszeli zarzuty popełnienia rozbojów. Są już doskonale znani namysłowskiej policji. Krzysztof G. siedział już w więzieniu.

Prokuratura wystąpiła o zastosowanie tymczasowych aresztów wobec podejrzanych. Teraz grozi im %07od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.

Autor artykułu: MAN

Pomoc dla obcokrajowców

Tuesday, June 3rd, 2008

Już po raz siódmy uruchomiono telefon bezpieczeństwa dla zagranicznych turystów odwiedzających Polskę.

Osoby dyżurujące przy słuchawce będą udzielać informacji w trzech językach: angielskim, niemieckim oraz rosyjskim.

Cudzoziemcy podróżujący po naszym kraju będą mogli uzyskać pełną informację na temat służb ratunkowych, numerów telefonów alarmowych oraz porady, jak się zachować w sytuacji wypadku, kolizji drogowej czy przestępstwa.

- Osoby dyżurujące przy telefonie bezpieczeństwa będą w stałym kontakcie z policją, pogotowiem ratunkowym, strażą pożarną, pomocą drogową i informacją turystyczną – tłumaczy Maciej Milewski, rzecznik opolskiej policji.

Obcokrajowcy mogą dzwonić pod bezpłatny numer telefonu 0800 200 300 lub z telefonów komórkowych 0608 599 999 (opłata zgodna z taryfą operatora). Jest on czynny od wczoraj do 30 września tego roku, działa codziennie w godzinach od 10.00 do 22.00. Telefon bezpieczeństwa nie będzie zastępował numerów służb takich jak policja czy straż pożarna.

Autor artykułu: MP

Kontuzjowana Radwańska odpadła z Roland Garros

Monday, June 2nd, 2008

Dwie godziny i osiem minut walczyła Agnieszka Radwańska w niedzielnym meczu 1/8 finału turnieju Roland Garros. Polka musiała w końcu uznać wyższość rozstawionej z numerem trzecim Serbki Jeleny Janković [3:6, 6:7(3-7)].

Agnieszka tak naprawdę przegrała mecz już w piątek, kiedy po pokonaniu Francuzki Alize Cornet musiała jeszcze zagrać wieczorem debla (w parze z młodszą siostrą Urszulą). Ich mecz przeciwko Hiszpankom Anabel Medinie Garrigues i Virgini Ruano Pascual zmienił się w maraton (trwał ponad 3 godz. i trzeba było go kończyć w sobotę), który starsza z sióstr Radwańskich okupiła kontuzją. Efekt był taki, że Polki przegrały deblowe spotkanie [6:7 (3-7), 7:6 (8-6), 3:6.]. Dla Uli oznaczało to definitywną utratę szans na olimpijską kwalifikację (żeby zagrać razem w Pekinie siostry musiałyby przejść co najmniej dwie rundy). Agnieszka natomiast wyszła w niedzielę na kort z prawą ręką obandażowaną od łokcia do nadgarstka, co odbiło się zwłaszcza na jej dyspozycji serwisowej (w całym meczu przegrała sześć gemów przy swoim podaniu). Nie tylko zresztą na tym elemencie.

- Jeszcze w sobotę nie byliśmy pewni, czy w ogóle będzie w stanie grać. W końcu zagrała na środkach przeciwbólowych. Szkoda. Była szansa na zwycięstwo, bo Janković słabła z każdą minutą – podsumował spotkanie Robert Radwański.

Miał rację – Serbka była w zasięgu zdrowej Agnieszki. Sama bowiem nie wyglądała lepiej %07(a może i gorzej). Bandaż na jej prawym przedramieniu był niewiele mniejszy niż ten u Polki. W dodatku wyraźnie doskwierał jej bark. W drugim secie poprosiła nawet (przy prowadzeniu 2:1) o pomoc lekarza, którego zabiegi na niewiele się zdały, bo serwowała coraz słabiej.

Radwańska jakby na to czekała. W pewnym momencie zaczął się jej niesamowity pościg za rywalką. W efekcie z 1:5 w drugim secie zrobiło się 6:5 (Polka obroniła po drodze trzy piłki meczowe). Dobra passa skończyła się jednak w decydującym momencie. W tie-breaku obroniła jeszcze tylko jednego meczbola.

- To było piekielnie ciężkie spotkanie. Nie wiem, co by się stało, gdybym musiała grać trzeciego seta – przyznała Janković. – Agnieszka zaimponowała mi swoją postawą. Widać było, że też walczy z bólem, a mimo to się nie poddała. Nawet przy moim wysokim prowadzeniu – dodała Serbka.

Mimo porażki Radwańska może być zadowolona ze swojego występu. Po raz pierwszy w karierze dotarła do IV rundy Roland Garros (rok temu odpadła już w I). Otrzymała za to 66,2 tys. euro i 140 pkt do rankingu WTA. Dokładnie tyle, ile dostała za wygraną w poprzedzającym Paryż turnieju w Stambule.

Autor artykułu: Hubert Zdankiewicz, Paryż