Dwie godziny i osiem minut walczyła Agnieszka Radwańska w niedzielnym meczu 1/8 finału turnieju Roland Garros. Polka musiała w końcu uznać wyższość rozstawionej z numerem trzecim Serbki Jeleny Janković [3:6, 6:7(3-7)].
Agnieszka tak naprawdę przegrała mecz już w piątek, kiedy po pokonaniu Francuzki Alize Cornet musiała jeszcze zagrać wieczorem debla (w parze z młodszą siostrą Urszulą). Ich mecz przeciwko Hiszpankom Anabel Medinie Garrigues i Virgini Ruano Pascual zmienił się w maraton (trwał ponad 3 godz. i trzeba było go kończyć w sobotę), który starsza z sióstr Radwańskich okupiła kontuzją. Efekt był taki, że Polki przegrały deblowe spotkanie [6:7 (3-7), 7:6 (8-6), 3:6.]. Dla Uli oznaczało to definitywną utratę szans na olimpijską kwalifikację (żeby zagrać razem w Pekinie siostry musiałyby przejść co najmniej dwie rundy). Agnieszka natomiast wyszła w niedzielę na kort z prawą ręką obandażowaną od łokcia do nadgarstka, co odbiło się zwłaszcza na jej dyspozycji serwisowej (w całym meczu przegrała sześć gemów przy swoim podaniu). Nie tylko zresztą na tym elemencie.
- Jeszcze w sobotę nie byliśmy pewni, czy w ogóle będzie w stanie grać. W końcu zagrała na środkach przeciwbólowych. Szkoda. Była szansa na zwycięstwo, bo Janković słabła z każdą minutą – podsumował spotkanie Robert Radwański.
Miał rację – Serbka była w zasięgu zdrowej Agnieszki. Sama bowiem nie wyglądała lepiej %07(a może i gorzej). Bandaż na jej prawym przedramieniu był niewiele mniejszy niż ten u Polki. W dodatku wyraźnie doskwierał jej bark. W drugim secie poprosiła nawet (przy prowadzeniu 2:1) o pomoc lekarza, którego zabiegi na niewiele się zdały, bo serwowała coraz słabiej.
Radwańska jakby na to czekała. W pewnym momencie zaczął się jej niesamowity pościg za rywalką. W efekcie z 1:5 w drugim secie zrobiło się 6:5 (Polka obroniła po drodze trzy piłki meczowe). Dobra passa skończyła się jednak w decydującym momencie. W tie-breaku obroniła jeszcze tylko jednego meczbola.
- To było piekielnie ciężkie spotkanie. Nie wiem, co by się stało, gdybym musiała grać trzeciego seta – przyznała Janković. – Agnieszka zaimponowała mi swoją postawą. Widać było, że też walczy z bólem, a mimo to się nie poddała. Nawet przy moim wysokim prowadzeniu – dodała Serbka.
Mimo porażki Radwańska może być zadowolona ze swojego występu. Po raz pierwszy w karierze dotarła do IV rundy Roland Garros (rok temu odpadła już w I). Otrzymała za to 66,2 tys. euro i 140 pkt do rankingu WTA. Dokładnie tyle, ile dostała za wygraną w poprzedzającym Paryż turnieju w Stambule.
Autor artykułu: Hubert Zdankiewicz, Paryż